grudnia 08, 2014

"Ciemniejsza Strona Greya" ~ Prolog

"Ciemniejsza Strona Greya" ~ Prolog

On tu wrócił. Mamusia śpi albo jest znowu chora.
Chowam się pod stołem w kuchni i zakrywam twarz. Przez palce widzę mamusię. Śpi na kanapie. jej dłoń leży na lepkim zielonym dywaniku, a on ma na nogach te swoje wielkie buciory z błyszczącą sprzączką. Stoi nad mamusią i krzyczy.
Uderza mamusię pasem. "Wstawaj! Wstawaj! Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko".
Mamusia chyba płacze. "Przestań. Proszę, przestań". Mamusia nie krzyczy. Mamusia zwija się w kłębek.
Zasłaniam uszy i zaciskam powieki. Już nic nie słyszę.
On się odwraca i widzę jego buty, gdy wchodzi do kuchni. W ręce trzyma pasek. Szuka mnie.
Przykuca i uśmiecha się szeroko. Paskudnie śmierdzi. Papierosami i wódką. "Tu jesteś, gówniarzu".

Budzi go mrożące krew w żyłach zawodzenie. Chryste! Jest cały spocony i serce wali mu jak młotem. "Co się, kurwa, dzieje?" Siada wyprostowany i chowa twarz w dłoniach. "Kurwa. Wróciły. To ja wydawałem ten dźwięk". Bierze głęboki, uspokajający oddech, próbując wyrzucić z pamięci smród taniego bourbona i cameli.

listopada 08, 2014

"Nowe Oblicze Greya" - Prolog

Mamusiu! Mamusiu! Mamusia śpi na podłodze. Już długo tak śpi. Szczotkuję jej włosy, bo to lubi. Nie budzi się. Szarpię ją. Mamusiu! Boli mnie brzuszek. Jestem głodny. Jego tu nie ma. Chce mi się pić. W kuchni podsuwam krzesło do zlewu i odkręcam kran. Woda opryskuje mi niebieski sweter. Mamusia śpi dalej. Mamusiu, obudź się! Leży i się nie rusza. Jest zimna. Idę po swój kocyk, przykrywam mamusię i kładę się obok mamusiu. Chyba jest chora. Szukam czegoś do jedzenia. W zamrażalniku jest groszek. Zimny. Jem go powoli. A potem boli mnie brzuszek. Zasypiam obok mamusi. Groszku już nie ma. W zamrażalniku jest coś jeszcze. Dziwnie pachnie. Liżę i język przywiera mi do tego czegoś. Jem powoli. Fuj, niedobre. Popijam wodą. Bawię się samochodzikami i śpię obok mamusi. Jest taka zimna i nie chce się obudzić. Drzwi otwierają się z hukiem. Przykrywam mamusię kocykiem. On tu jest. "Kurwa? Co tu się, do kurwy nędzy, wyrabia? Co za porąbana dziwka. Cholera. Kurwa. Spierdalaj, gówniarzu". Kopie mnie, a ja uderzam głową o podłogę. Boli mnie głowa. Jest tu pani policjantka. Nie. Nie. Nie. Nie dotykajcie mnie. Nie dotykajcie mnie. Nie dotykajcie mnie. Zostaję z mamusią. nie. Zostawcie mnie. Pani policjantka trzyma w rękach mój kocyk i podnosi mnie z ziemi. Krzyczę. Mamusiu! Mamusiu! Chcę do mamusi. Słowa zniknęły. Nie potrafię ich wypowiadać. Mamusia mnie nie słyszy. Nie mam żadnych słów.
- Christianie! Christianie! - Jej głos wyrywa go z otchłani koszmarnego snu, z otchłani rozpaczy. - Jestem przy tobie. Jestem.
Budzi się i widzi, że ona pochyla się nad nim, trzymając go za ramiona, potrząsając nim. Twarz ma naznaczoną udręką, w niebieskich oczach błyszczą łzy.
- Ana. - Jego głos to pozbawiony tchu szept. W ustach czuje smak strachu. - Jesteś.
- Oczywiście, że tak.
- Miałem zły sen...
- Wiem. Jestem przy tobie, jestem.
- Ana. - Bez tchu wypowiada jej imię, które jest talizmanem chroniącym przed mroczną, dławiącą paniką przetaczającą się przez jego ciało.
- Ćśś, jestem przy tobie. - Oplata go całą sobą, a jej ciepło wślizguje się do jego ciała, przeganiając cienie, odsuwając strach. Ona jest słońcem, jest światłem... i należy do niego.
- Proszę, nie kłóćmy się. - Głos ma schrypnięty, gdy obejmuje ją mocno.
- Dobrze.
- Przysięgi. Żadnego posłuszeństwa. Dam radę. Znajdziemy rozwiązanie. - Słowa wypływają z jego ust, gnane emocjami, konsternacją i niepokojem.
- Tak. Znajdziemy. Oczywiście, że znajdziemy - szepcze i swoimi ustami zamyka jego, uciszając go, sprowadzając do teraźniejszości.